Koronawirus tylko w znikomym stopniu rozprzestrzenia się w komunikacji zbiorowej. Część podróżnych jednak częściej wybiera własne auto. Wpływ ma na to także podwyżka cen biletów.

Jesteśmy już w czwartej fali pandemii, spowodowanej niechęcią połowy społeczeństwa do szczepień. Nauka poniosła klęskę w starciu z propagandą antyszczepionkowców. Absurdalne wpisy w mediach społecznościowych pokonały rzeczowe argumenty naukowców. Marzenie o stadnej odporności społeczeństwa na paskudną pandemię odchodzi w niebyt. Musimy się nauczyć żyć dalej w pandemii i z obostrzeniami, których jeszcze do końca nie znamy.

W poprzednich artykułach poruszałem temat ryzyka zakażenia się koronawirusem w środkach transportu publicznego w oparciu o badania naukowe. W „Przeglądzie Komunalnym” nr 9/2020 zostały zaprezentowane wyniki badań ilustrujące ryzyko zakażenia koronawirusem w chińskich szybkich kolejach. Były to pierwsze na świecie wyniki badań związanych z obecną pandemią. Kolej – z racji większej przestrzeni oferowanej pasażerom niż mogą to zapewnić inne środki transportu – nie jest reprezentatywna dla transportu zbiorowego. Zdecydowana większość podróży odbywa się bowiem środkami transportu, które oferują pasażerom mniejszą powierzchnię. 

Gdzie się zarażali?

Instytut im. Roberta Kocha nie badał ryzyka zakażenia w poszczególnych środkach transportu, tak jak naukowcy z University of Southampton (Wielka Brytania) w przypadku chińskiej szybkiej kolei. Niemcy przeanalizowali tylko te ogniska zakażenia, które udało się jednoznacznie przypisać miejscom zakażenia, i ustalili ich udział we wszystkich zakażeniach. Istotną różnicą pomiędzy badaniami angielsko-chińskimi a niemieckimi był fakt, że pasażerowie niemieccy byli wyposażeni w maski. Instytut im. Roberta Kocha, podobnie jak University of Southampton, prześledził dużą próbę badawczą, bo aż 55 141 z 202 225 zgłoszonych przypadków zachorowań na COVID-19, które można było przypisać do co najmniej jednego ogniska. Do największej liczby zakażeń doszło według kolejności:

  • 13 314 przypadków w domach opieki społecznej,
  • 12 315 przypadków w miejscach stałego zamieszkania,
  • 5824 przypadki w miejscach pracy,
  • 4146 przypadków w domach azylantów,
  • 4107 przypadków w szpitalach,
  • 2280 przypadków w miejscach dziennej opieki seniorów,
  • 1118 przypadków w ośrodkach rehabilitacyjnych,
  • 1954 przypadki w miejscach rozrywki.

Najciekawsza w tych badaniach jest jednak znikoma ilość zakażeń w środkach transportu zbiorowego. Badania wykazały, że w środkach komunikacji zbiorowej doszło jedynie do 90 zakażeń, czyli zaledwie 0,16% wszystkich przypadków. W analizowanej grupie chorych udało się wyodrębnić tylko 90 takich przypadków. Było to znacząco mniej niż w restauracjach i barach, hotelach, szkołach czy żłobkach. 

Najgorzej w szkole

Niemcy scharakteryzowali podstawowe środki transportu zbiorowego. I tak okazało się, że w Niemczech nie stwierdzono żadnego zakażenia na kolei. Spośród wszystkich środków transportu zbiorowego najbardziej ryzykownym – z punktu widzenia możliwości zakażenia – jest autobus. Takich przypadków w Niemczech odnotowano 66, ale jest to zaledwie 0,12% spośród wszystkich źródeł zakażenia.

Gdybyśmy próbowali zaadaptować niemieckie wyniki badań do polskich warunków, gdzie w przewozach busy mają duży udział, zapewne sytuacja byłaby gorsza.

Osiem przypadków zakażenia Niemcy zidentyfikowali w samolotach. 

Przy 14 przypadkach zakażenia koronawirusem w środkach transportowych nie potrafiono zidentyfikować, jakie to były środki. 

Kolejne badania przeprowadził Uniwersytet Techniczny z Berlina (Hermann Rietschel Institut, TU Berlin). Badania przenoszenia wirusa przez aerozole w przestrzeni zamkniętej przeprowadził zespół badaczy pod kierunkiem Anne Hartmann i Martina Kriegela. Ci badacze ustalili współczynnik reprodukcji wynoszący 1 dla osoby w maseczce na zakupach w markecie spożywczym. Oznacza to, że jedna chora osoba będąca na zakupach może zarazić wirusem maksymalnie jedną inną osobę. Z kolei jeden chory, który pracował będzie w warunkach biura z open space, zarazi średnio 8 osób, jeśli wypełnienie powierzchni tego biura sięgnie połowy, a osoby tam przebywające nie będą zasłaniały ust i nosa. Najgorsza sytuacja występuje w szkołach średnich, gdzie ten współczynnik reprodukcji wynosi aż 11,5. Oznacza to, że jeden zakażony zarazi statystycznie 11,5 osób. 

Bez maseczek niebezpiecznie

Na tym niekorzystnym tle bardzo dobrze wygląda sytuacja w transporcie zbiorowym, gdzie ryzyko zakażenia jest znikome. W transporcie zbiorowym badacze rozróżnili transport miejski oraz transport dalekobieżny w postaci kolei i autobusów. W przypadku tych pierwszych, gdzie występuje krótki czas przejazdu, wynoszący około 0,5 godziny, zagrożenie zarażeniem jest niskie, a...