Po niemal dwóch latach obostrzeń, lockdownów i noszenia maseczek nastąpiło powszechnie obserwowane społeczne znieczulenie na pandemię. Ludzie żyją niemal normalnie, robiąc zakupy i produkując normalną, a nawet rosnącą ilość odpadów. Nie ma już odpadów z izolacji i kwarantanny, a przynajmniej mało kto (lub nikt) je identyfikuje i zbiera indywidualnie. Branża odpadowa jest nieustannie na linii frontu, bezpośrednio za pierwszym szeregiem heroicznie znów broniącej siebie i nas przed kolejnymi falami służby zdrowia. 

Jesteśmy w jednym szeregu z kurierami dostarczającymi przesyłki, pracownikami handlu oraz wszystkimi tymi, którzy narażeni są na bezpośredni kontakt z dużą liczbą osób lub potencjalnie zakaźnym materiałem. Niemal wszystkie urzędy i wszyscy ci, którzy mogli zaszyć się w swoich biurach lub przejść na telepracę, są w obecnej sytuacji wygrani. 

Bez taryfy ulgowej

Branża odpadowa w obecnym stanie prawnym i technicznym nie ma takiej możliwości. Wiele rzeczy można wykonać przez Internet, jednak odpadów jeszcze nie da się zbierać i wysyłać e-mailem. Działamy normalnie i bez żadnej taryfy ulgowej, realizując powierzone nam przez społeczeństwo zadania. Zdalne odbieranie i przetwarzanie odpadów chyba dopiero przed nami. Mam nadzieję, że różni geniusze i wynalazcy już nad tym pracują. Może wdrożenie idei zero waste i zdalne automatyczne sortowanie w sortowaniach doprowadzi do tego, że staniemy się jako branża niepotrzebni. Wdrożenie tego w życie chyba jednak trochę potrwa.

Luka inwestycyjna 

Co przyniósł nam miniony rok? Zaprzyjaźniliśmy się z BDO, mamy monitoringi porównywalne z bankowymi oraz wydaliśmy miliony na spełnienie wymagań ppoż. wyższych niż w składach amunicji czy rafineriach. A przecież jako instalacje komunalne posiadamy tylko magazyny różnej maści tworzyw sztucznych, makulatury i starych, zużytych o...